Największy problem mają te gospodarki, w których transport rzeczny stanowi ważną część transportu w ogóle (z udziałem oczywiście transportu drogowego na początku i na końcu całego łańcucha logistycznego). Sprawa jest poważna, bo np. płynąca przez Niemcy, Szwajcarię, Austrię i Holandię rzeka Ren łączy port w Rotterdamie z największymi ośrodkami przemysłowymi w zachodniej części Europy. Tymczasem w wielu miejscach poziom rzeki spadł poniżej 1 metra, uniemożliwiając transport ciężkich ładunków.
Jak sobie radzą przewoźnicy? Albo zmuszeni są rezygnować z przewozu, albo ten sam ładunek muszą przewieźć na kilku barkach, aby wyporność statku była mniejsza. Jak zapowiedział niemiecki minister transportu Volker Wissing, rząd rozważa pogłębienie do 2030 r. najważniejszych dróg wodnych w Niemczech.
Jak podaje Eurostat, unijna średnia wykorzystania transportu śródlądowego w całym wolumenie przewozów wynosi 7%, ale np. Niemcy czy Francja przewożą w ten sposób średnio 10-15% wszystkich towarów.


